Forum Shire
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Niespodzianki na szlaku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Niespodzianki na szlaku   Wto Sie 07, 2012 9:11 pm

Uczestnicy: Lómendil (302), Feandil (350), Khamus (340).

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Wto Sie 07, 2012 10:17 pm

Szlak wiodący ze środkowo-wschodniego Anorien w kierunku Minas Anor nie był dostarczał zwykle niespodzianek. Po zakończonej wojnie z Mordrem nie było tu wojsk, a rabusie z rzadka tylko naprzykrzali się podróżnym. Ale tym razem miał kilka niespodzianek.
Od wyruszenia z karczmy Fëandil nie mógł pozbyć się wrażenia, że ktoś lub coś go obserwuje. Kilka, zwłaszcza wieczorami, łowił też kątem oka jakiś ruch. Zwykle okazywało się, że to tylko zwierzęta, ale czasami nie udawało się ustalić czym był dziwny cień. Dodatkowo czasami w powietrzu pojawiała się świetlista linia, najpierw wznosząc się ku niebu, potem opadając i gasnąć, a miało to miejsce nad już przebytą trasą.
W końcu prześladowca się ujawnił. Pewnego wieczoru, kiedy Fëandil zdecydował się na postój, widząc już odbudowane z dawna mury Osgiliath oświetlone delikatnie światłami z okien, w krąg światła rzucanego przez ognisko wszedł elf. Miał na sobie zbroję typową dla Leśnych Elfów. Przeważały na niej zielenie i brązy, a łuski skóry kształtem przypominały liście jesionu. Nieznajomy przewiązał dół twarzy płócienną maską dobraną pod kolor kaptura, który miał narzucony na głowę. W lewej ręce dzierżył łuk, ale prawą uniósł na znak przyjaznych zamiarów

- Le suilon!

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face


Ostatnio zmieniony przez Mardro dnia Wto Sie 07, 2012 11:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Wto Sie 07, 2012 10:44 pm

Kiedy w towarzystwie blasku jutrzenki opuszczał gospodę, był pewien, iż wędrówka przebiegnie sprawnie i pomyślnie. Tułaczka rządzi się jednak swoimi prawami. Rzeki zmieniły swój bieg, góry spiętrzyły się niby piana bijąca o brzegi Belfelas, lasy wyznaczyły nowe granice, zaś proste szlaki, jakby zagubione w meandrach nowych ram lądu, zdawały prowadzić w miejsca jedynie im znane. Sindar nieświadomie dążący do kontaktu z lasem nieraz zbaczał z skrupulatnie dobranego schematu, z duktu prowadzącego do Wieży Słońca. Pogoda obfitowała w deszcz i chłodny, zachodni wiatr, który w ogólnym konturze ponurej pogody był niczym słowo otuchy dla strudzonego wędrowca. Fëandil lubował kroczyć z stulonymi powiekami, łapiąc turkot wody bijącej o kamienie w chybkim strumyku, mowę ptaków prawiących o złocistych polach, czy szelest piór w kołczanie, pochwytujących najdrobniejszy powiew. Czwartego dnia zapadła decyzja o krótkim popasie, choć elf gotowy był maszerować wprost pod bramy Minas Tirith i dopiero wtedy uznać, iż należy się mu spoczynek. Ledwie jedna staja dzieliła go od Cytadeli Gwiazd, która zdawała się przyciągać swoje imienniczki na hebanowym sklepieniu nieba, mieniąc się niby koroną nad jasną łuną domowych ognisk. Rozpalił ognisko, czego nie zwykł robić. Spodziewał się tej nocy gościa, być może niejednego, bowiem nocą obserwowały go nie tylko gwiazdy, a za dnia śpiewem nie raczyło jedynie ptactwo. Jegomość, który wyłonił się w blasku nikłego paleniska, przywiódł w jego myśli drzewa jesionu, które bujnie porastały północ Lasu Zielonych Liści.
- Suilad Gwador, en giliath celeir aen.
Odparł, ukłoniwszy się uprzednio.
- Czymże niepozorny Galadhrim zasługuje na to spotkanie?
Zapytał bez zwłoki. Nie był pewien, czy elf goszczący niedawien w karczmie zna inne miano, niż to, którym raczył się przedstawić.

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Wto Sie 07, 2012 11:20 pm

Jegomość zbliżył się zdejmując kaptur i maskę. Teraz, widząc jego szlachetne rysy twarzy, szare oczy i długie, jasnobrązowe włosy, można było z pewnością stwierdzić, że to ten sam elf, który siedział w gospodzie. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Podszedł tak, że ledwie metr dzielił go od pobratymca.
- Witaj, Fëandilu Êlentáriel!
Elf skłonił się mówiąc te słowa.
- Znam też inne miano, którym mógłbym cię zaszczycić, lecz nie czas i miejsce na to. Tym bardziej, że nie tylko ja podążałem twym śladem. Nie było wcześniej czasu na właściwe przedstawienie się. Zwą mnie Lómendil Aldaser i wierzę, że to nazwisko nie jest ci obce.

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Sro Sie 08, 2012 10:51 pm

Oblicze elfa, smagane szkarłatną aureolą paleniska, nie zmieniło zbytnio swego wyrazu, acz ołowiane tęczówki zabłysły słysząc miano, jakim posłużył się Lómendil. Niejedno złowił uchem o Północnym Królestwie, niejednokrotnie odwiedzał je z ojcem za panowania Thranduila. Samego władcy wszakże nigdy nie ujrzał, choć powiadało się, że oblicze jego zaznało wiele radości i cierpień, zaś czoło emanowało mądrością i spokojem. Sylwetka elfickich królów niezwykle pasjonowała Fëandila za młodu. Blask, który bił z opanowanych oczu, rozważne słowa, mimo iż wypowiadane szybko, zawsze odpowiednie i przemyślane, posłuch, który z pomocą nieugiętego tonu dodawał odwagi i chęci posłuszeństwa zarazem.
- Prawda, miano Twoje nie jest mi obce. W Lórien, szczególnie wschodnim, powabne liście niosły w wietrze Twe imię od dłuższego czasu.
Ujrzawszy pełne oblicze Sindara, spostrzegł, iż to gość gospody, którą odwiedził ledwo cztery noce wprzódy. Wtem kąciki ust wzniosły się ku górze, zaś twarz utonęła w uśmiechu.
- Rad jestem z tego spotkania. Byłeś Panie bodajże ostatnią personą, której spodziewałem się w tychże stronach.
Odparł śpiewającym głosem, niby słowik kłaniający się wschodzącemu słońcu. Przyciemnione sklepienie do cna obsypały gwiazdy, noc zbliżała się ku środkowi.
- Siądź ze mną, posil jeśliś głodny, ogrzej jeśliś zmarznięty.
Wypowiedziawszy ów zachętę, wskazał dłoniom miech leśnych owoców, złociste pieczywo oraz oprawiony skórą bukłak pełny źródlanej wody. Wnet zagadnął.
- Któż tropił me ślady? Wykrył i Ciebie?

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Sro Sie 08, 2012 11:20 pm

- W drodze miałem dość strawy, choć ciepła mniej. Noc jednak nie jest chłodna, nie mniej zasiądę z Tobą.
Lómendil faktycznie zajął miejsce przy ognisku i spojrzał w płomienie, których odbicie zatańczyło w jego oczach. Przywykł do chłodu. W lasach Wielkiej Zielonej Puszczy ciężko było go uniknąć, zwłaszcza zimą. Teraz chociaż latem można było cieszyć się tam promieniami słońca, które mogły w końcu przebić się przez listowie, choć wiele terenów dalej skąpanych było w mroku.
Elf chwilę zdawał się rozważać swe następne słowa, jakby bał się, że mogą one przyspieszyć nieuchronnie zbliżające się spotkanie. W końcu oderwał wzrok od paleniska i spojrzał na rozmówcę.

- Podejrzewam, że dla zaspokojenia Twej ciekawości wystarczy tyle, że to nasz wspólny znajomy z plemienia Następców. Choć nie wątpię, że wiesz o nim więcej aniżeli ja, bo nie miałem okazji do prowadzenia z nim rozmów dłuższych niż krótka wymiana zdań.
Cały czas elf zdawał się nasłuchiwać, jakby czekał na jakiś sygnał. Był opanowany, ale w jego oczach czaił się cień niecierpliwości, jakby jego plany rozwijały się zbyt powoli.

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Czw Sie 09, 2012 2:10 pm

- A więc trop podjął Harad.
Wycedził cicho, jakby do siebie.
- Moja wiedza, której zasięgnąłem u przyjaciół, pozwoliła mi zdradzić jedynie jego imię, czas, i miejsce, w których się dotychczas pojawiał. Nieco więcej niż dwanaście miesięcy wstecz przekroczył rzekę Foros. Zgodnie z prawem Gondoru, podając cel swej wyprawy, pokonał przeprawę w porcie Pelargir, zstępując do Lebenninu. Kolejny raz zdradził swą twarz dwa miesiące później, kiedy, o dziwo, zawadził na dłużej w dolinie Nan Curunír.
Zamilkł, niejako szukając odpowiedzi w powabnych językach paleniska. Pojął manierkę, zwilżając usta w chłodnej wodzie.
- Karczma w Shire.
Kontynuował, spojrzawszy w stronę północnego zachodu, wzrokiem zdawał się rozganiać cień.
- Tam pierwszy raz go spotkałem, acz w mieście dało słyszeć się plotki o ciemnoskórym przybyszu. Hobbici powiadali, że to jeden z cieni, które niegdyś ściągały, w poszukiwaniu Powiernika Pierścienia, bowiem osobnika podobnej karnacji nigdy wcześniej nie oglądali.
Dostrzegłszy zafrapowaną maskę, którą przybrał Lómendil, przerwał.
- Nie będę jednak Ciebie męczył wiadomościami na temat Południowca, chyba, że skory będziesz mnie wysłuchać. Niepokoi mnie jednak jego obecność, tak jak zastanawia mnie przeznaczenie laski, na której się wspiera. Wyczekujesz czegoś?
Pytanie było niespodziewane, acz szlachetne rysy, które ściągnął w skupieniu Sindar, były aż zanadto czytelne.

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Pią Sie 10, 2012 12:47 pm

Elf spokojnie wysłuchał Fëandila, a gdy zostało do niego skierowane pytanie, spojrzał w jego oczy.
- Wiadomości. Wysłałem własną tuż przed wyruszeniem z karczmy. Długo podążał za Tobą tylko jeden z moich podkomendnych, dopiero zeszłej nocy go spotkałem. Tym czasem drugi podjął na moje polecenie podróż na północ, gdzie stacjonował oddział oczyszczający południową część Calentaur.
Zastanowił się chwilę. Nie wiedział na ile bezpieczni są teraz na szlaku. Nadmiar informacji mógł bardziej zaszkodzić niż pomóc.
- Wysłałem wieść, że Cię odnalazłem. Próbowałem szczęścia w Lasach Lórien, ale przekazano mi, że ruszyłeś w podróż. Nie podano kierunku. Ruszyłem do Anorien i, szczęściem, w końcu Cię spotkałem.

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Nie Sie 12, 2012 1:24 pm

Wieńcząca wypowiedź Lómendila zaintonowała krótką ciszę, w której Fëandil czujnie nadstawił uszu. Zdawało się, że prócz nocnego koncertu chrząszczy i pasikoników, usłyszał nieprędki krok, uważny i czujny. Spojrzawszy wgłąb wysokiej trawy, okalającej północny pagórek nie pochwycił nic więcej, był pewien, iż Sindar także zanotował ów szmer.
- A więc w zamyśle miałeś spotkać mnie wcześniej, niźli pragnąc uprzedzić o nieproszonym towarzyszu podróży.
Odparł, zniżając wolumin głosu. Wzrokiem objął wąski sierp księżyca, który począł chować się za bijącymi bliźniaczym blaskiem szczytami Ered Nimrais.
- A teraz wybacz mi, udam się na spoczynek, do świtania ostało nie więcej niż trzy godziny. Wyruszam o brzasku, ku Minas Tirith. Mgłę, przysłaniającą cel mej podróży, być może rozwieję w czasie drogi, o ile nogi niosą Ciebie w tym samym kierunku, Lómendilu.
Skinieniem głowy pożegnał druha, po czym ułożył ją na podkulonych kolanach, oplatając ramiona płaszczem.
Świt uraczył ich chłodnym, północnym wiatrem, przecinanym przez śmiałe promienie jaskrawej patery słońca.
Fëandil przygotował dwa skromne posiłki, składające się z wcześniej oferowanych leśnych owoców, pieczywa i źródlanej wody.
- Posil się Przyjacielu, wieczorem przekroczymy bramy Białego Miasta.
Rzucił, chwilę później zwilżając usta rześką wodą.
- Wspominałeś o porządkach na południu Calentaur, uraczysz mnie szerszymi wieściami? Minęło wiele wiosen, szmaragdowe sklepienie puszczy przywołuję jedynie oczyma pamięci.

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Nie Sie 12, 2012 4:08 pm

Kroki. Szelest, lekkie tąpnięcia ziemi pod stopami idącego, nawet delikatny i ledwo słyszalny, pośród kaskady wyraźniejszych dźwięków, oddech. Elf gotów był stwierdzić, że to kroki ludzkie. Perianowie, których i tak nie wielu znalazłoby się w tych stronach, chodzi delikatniej, nawet dla elfiego ucha ledwie słyszalnie. Elfy poruszały się niemal zupełnie bezdźwięcznie. Krasnoludy... Te usłyszałby z kilometra. Kimkolwiek jednak był podróżujący nocą osobnik, udało mu się uniknąć przynajmniej wzroku Lómendila.
Rankiem chętnie napił się wody i sięgnął do pieczywa i owoców, kłoniąc lekko głowę w geście podziękowania.

- Jak zapewne pamiętasz - podjął odpowiedź przełknąwszy pierwszy kęs. - Stolica naszego królestwa nie posiadała nazwy, wszyscy nazywali ją po prostu "Pałacem Thranduila". Wiedliśmy spokojne życie, z rzadka opuszczając lasy, a do tego celu służyła nam nasza własna ścieżka, ciemna, długa i ponura. Ta sama, którą pod koniec Trzeciej Ery obrał pan Baggins z Shire i jego krasnoludzcy kompani.
Zwilżył usta zimnym dotknięciem wody i przez chwilę odświeżał pamięć o początkach "Wielkich Porządków", jak nazwali to wydarzenie mieszkańcy Puszczy.
- Potem wybuchła wojna - ciągnął swą opowieść dalej. - Tak tutaj, na Południu, jak i u nas. Jednak u nas skończyła się znacznie później. Uwolnione spod rozkazów swego pana stwory zaczęły ściągać na leśne ścieżki i zakłócać spokój Puszczy. Choć ludzie już ją zwali Wielką Zieloną Puszczą, my dopiero teraz odczuliśmy grozę jej Mroku. Nasz Władca podjął decyzję. Mieliśmy odtąd zwalczać wszelkie złe istoty, które napotkamy na swej drodze. Dniami i nocami rozszerzaliśmy nasze wpływy. Sam brałem udział w tych działaniach. Wyruszając w coraz dalsze partie lasu biliśmy wszelkie plugastwa Morgotha, w tym i orków. Za nami, po krwawej ścieżce szli ci, którzy mieli wycinać drzewa stare i ponure, a także te zatrute. Gęstwina zaczynała się przerzedzać.
Elf zamilkł, wyraźnie dotarłszy do miejsca opowieści, które było dla niego bolesne.
- Thranduila ukąsiła jedna z bestii, kiedy już myśleliśmy, że najbliższa okolica stolicy jest bezpieczna. Zmarł zeszłego lata. Wielkie Porządki trwają teraz tylko na południu Calentaur, a północ w znacznej mierze została oczyszczona. Wielu przypomniało też słowa Jedynego: "Zło mimo wszystko zrodzi też dobre owoce". Znaleźliśmy bowiem dęby, które siła Saurona splugawiła i sprawiła, że mają one czarną korę, która skrywa czarne drewno. Liście są jaskrawo zielone, choć żyły ich mają barwę węgla. Takiego też drewna używamy obecnie do wytwarzania naszych łuków - tu wskazał swoją własną, czarną broń - bo nadaje się znakomicie, choć w obróbce trudniejsze jest od cisu. Nazwaliśmy je Mororn i obraliśmy za nasz symbol
Z tymi słowami Lómendil odsłonił zapinkę ciemnozielonego płaszcza, która przedstawiała zielony liść dębu z czarnymi żyłami, a dotychczas zasłonięta była dodatkowym materiałem, który służył poprzedniej nocy za maskę.
- A jak się ma sytuacja w Lothórien? W tym we Wschodnim Lórien. Nie odwiedzałem tych ziem od zakończenia wojny...

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Pią Sie 17, 2012 11:40 pm

- Lórien odparło trzy ataki twierdzy Dol Guldur. Ciemność jednak, o ile nie występuje w postaci samego Czarnego Pana. z pierścieniem na palcu, nie ma tyle zuchwałości i pychy, by przekroczyć granice Doliny Śpiewającego Złota. Panienka Galadriela, w swej mocy ukazała blask Valarów, jak i światło Elfów Wysokiego Rodu, którego szlachetność przelękłaby samego Melkora. - usta jego wyśpiewały podziw i radość, zaś oczy związały obraz łuku Lómendila. - Mororn! Piękne drewno, gładki cios, płynne kształty. Mam nadzieję, że usłyszę nieco więcej, bowiem serce raduje się, widząc dobre pokłosie sił zła. - zakończył, spoglądając w stronę płaskowyżu Gorgoroth, który jeszcze niedawno skryty był za kurtyną mroku.
- Krasnoludowie, ciągnący na południe, rzucali hasła o ludziach wschodu, obronionej bramie i pierzchającym cieniu. - kontynuował po chwili milczenia, pochwyciwszy oprawiany opalaną skórą bukłak. - Maszerowali wesoło, na wozach wlekli beczki, śpiewali podskakując i krzycząc wzdłuż i wszerz:

"Na Bystrą rzekę, na Błękitne góry,
cień ucieka, uciekają i chmury,
my im machamy, wołamy głośno:
Hejże Mroku! Hejże Szarówko!
szepnij od nas, te czułe słówko,
myśmy krasnale, niegodni rywale,
tak powiadałeś, czarny bęcwale,
honor swój mamy, ostry, jak topór,
armii Twej wielkiej daliśmy opór,
teraz tańczymy, pijemy, śpiewamy,
sławę Twej klęski tu i tam rozgłaszamy,
niechże plugastwa opuszczą te ziemię,
żaden lud Ardy nie boi się Ciebie!"

Zanucił, wodząc wzrokiem wzdłuż linii horyzontu, jakby w oddali dostrzegł wspomnianą kompanie, beztrosko drepczącą ku nieznanemu.
- Ujmująca przyśpiewka. - rzucił, przywdziany w uśmiech. - Dawno nie uświadczyłem tyle radości z rąk Naugrimów.
Pojął garść owoców, by pojedynczymi porcjami smakować malin, poziomek i jagód. Wysłuchując wieści druha, w pewnym momencie twarz jego odbiła się lustrem od oblicza elfa.
- Tak odszedł ostatni z elfich Królów, którzy u schyłku trzeciej ery zapłacił życiem za błąd Isildura. - skłonił czoło, zaś wzrok utkwił w gęstwinie trawy. - Smutne wieści przynosisz, Lómendilu. Lórien długo opłakiwać będzie szlachetnego wodza Elfów Puszczy, dwakroć dłużej ja będę nosić w sercu żal i poczucie niesprawiedliwości. - złożył otwartą dłoń na klatce piersiowej, po czym spytał - Kto Wam teraz przewodzi?

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Sob Sie 18, 2012 1:42 am

Zdawało się, że Lómendil dał się pochłonąć pieśni towarzysza. Słuchał jej z lekkim uśmiechem na twarzy, choć na wspomnienie naugrimów spoważniał i na chwilę odwrócił wzrok. Kiedy padło ostanie pytanie na jego twarzy niespodziewanie pojawił się uśmiech. Zjadł kilka owoców z tym samym wyrazem, po czym spojrzał na swego rozmówcę.
- Obserwując Twą rozmowę z Haradem spodziewałem się czegoś więcej. Wolałbym nie mówić tego na szlaku, bo osobie władcy wszystkich Leśnych Elfów mogłoby to poważnie zaszkodzić. Przez lojalność tego teraz nie wypowiem, o ile nie będę miał pewności, że nie trafi to do obcych uszu. Powiem jedynie tyle, że - jak zapewne wiesz - Thranduil miał mięcej niż jednego syna.
Po tych słowach wyraźnie odczuł suchość w gardle, popił więc źródlanej wody i spojrzał w stronę Cytadeli Gwiazd.
- Nie wiele zdradziłeś mi z bliższej historii Twych stron. Czy to nieufność, złe czasy, czy też miejsce w jakim się znaleźliśmy każe Ci milczeć? To co usłyszałem, to mocno skrócone wieści, które do nas docierały z południa. Beorningowie w miarę chętnie przekazywali nam informacje, ale chyba niewiele ich mieli od ludu z Lórien.
Zamilkł, wyraźnie czekając, czy Fëandil opowie coś więcej, czy odmówi dalszych zwierzeń.

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Sob Sie 18, 2012 11:32 am

Z wielką uwagą chłonął wieści Lómendila, cyklicznie spoglądając nań z zainteresowaniem. Ongi cień skrywał nie tylko Śródziemie, lecz także królestwa i miasta, które zakopawszy zaufanie pod ziemią, zamykały bramy, a mury, szare i zimne, zdawały się być głuche na trwożne wołanie. Przygryzając chleba, który, aż dziw bierze, zdawał się być wilgotny i wydawać woń świeżych ziół, odparł.
- Podczas dysputy z Południowcem, ciężko spodziewać się konkretnych informacji, tym bardziej prawdziwych. Słowa moje, a zapewne i jego, traktują o przypuszczeniach, zarzutach, jątrzeniu, czy też starają się dolać oliwy do ognia; która z głów zatli się szybciej, ta wykaże mniejszą odporność. - na twarzy elfa zagościł uśmiech, choć sama aparycja Haradrima budziła w nim powściągliwość i awersję. - Nadal też - ciągnął, raz po raz napełniając płuca jutrzenkowym, chłodnym powietrzem - nie widzę celu, w jakim ów Przybysz stara się zasięgnąć języka, w temacie mojego pochodzenia i pozycji. Harad został wyzwolony, zawiązał z Królestwem Południowym pakt nieagresji, odnowił gałęzie gospodarcze. Pojawienie się w Śródziemiu przedstawiciela kasty szamanów, którego przyjęto w wieży Orthanck oraz widziano stąpającego po ziemiach Eriadoru, budzi we mnie więcej podejrzeń, niźli zaskoczenia.
Podzieliwszy się spostrzeżeniami, obdarzył Sindara czujnym, przenikliwym spojrzeniem.
- Thranduil posiadł jeszcze jednego syna? Nie dane było mi usłyszeć tak raptownej i konfundującej wiadomości od dłuższego czasu. - wycedził w osłupieniu - Na ile Twe słowa są sprawdzone? Jeżeliś pewny, wówczas wspaniała to nowina! Przedłużenie królewskiego rodu, żył w których płynie ta sama, szlachetna krew. Aman tel' Seldarine formen Edheli arnad!
Podobnie jak Aldaser, wolał nie dzielić się informacjami na otwartym terenie, gdzie wicher grabi słowa, zaś trawa niesie je echem. Rozglądnąwszy się dookoła, ściszył wolumin głosu.
- Lothlórien, po odejściu Panienki Galadrieli, gasło. Drzewa, jakoby strudzeni starcy, zrzucały obficie swe listowie, zaś korzenie zdawały się nie sięgać wody. Bracia podążyli na zachód, co poniektórzy wybrali przystanie południowe, jednak z dnia na dzień, Caras Galadhon nikło. Coraz mniej twarzy gościło w świetle doliny. Po krótkim okresie bezkrólewia, Lórinand odwiedził Cirdan, zwierzchnik wybrzeża, najpotężniejszy spośród żyjących Dzieci Eru. Wraz z ojcem,Celemirem, przekazali mi... - przerwał, bowiem północny wiatr ucichł, jakby nieznane pasmo górskie odgrodziło jego siłę i pęd. - Pozwól, że dysputę dokończymy w Minas Tirith, w wskazanym dla tegoż celu miejscu. Nie ufam przezroczystości powietrza, niepokoi ucichający powiew. Poprzedniej nocy także próbowano naszej czujności, nie prowokujmy losu, Przyjacielu. - powstał, skrywając ekwipunek w lnianej torbie, która zawisła na ramieniu elfa. - Winniśmy ruszać.

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Wto Sie 21, 2012 7:38 pm

W pamięci elfa wciąż żywe były czasy nieufności. Zewsząd docierały niepokojące wieści o posunięciach Nieprzyjaciela. Przegnany z wieży w Mrocznej Puszczy Czarnoksiężnik spędzał sen z powiek króla Leśnych Elfów i jego poddanych. Handel z ludźmi znad Jeziora był podtrzymywany, ale wysokie ceny nie sprzyjały interesom. Potem, na szczęście, nadeszła niespodziewana nadzieja.
Wysłuchał słów Êlentáriela z wielką uwagą, z rzadka podjadając owoce. Południowiec intrygował go, ale nie przywiązywał wcześniej większej wagi do postaci Harada. Teraz to się zmieniło. Wiedząc, że ów człowiek odwiedził miejsca, które nie pamiętały wyglądu Południowców, zaczął się zastanawiać do czego to wszystko zmierza.
Słysząc pytanie o syna Thranduila uśmiechnął się nieznacznie.

- Mogę ręczyć własną krwią za tę informację - powiedział spokojnie i nie poruszył więcej tego tematu.
Opowieść o losach Lothlórien przepełniła go smutkiem, ale szybko ustąpił on niepokojowi. Także Lómendil poczuł się nieswojo, gdy wiatr ucichł. Także on obawiał się, co dalsze słowa mogły zdziałać, usłyszane przez niepowołane uszy.

- Tak - powiedział wstając. - Już czas nam w drogę.

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Wto Sie 21, 2012 7:58 pm

- Licz się z wartością swojej krwi, Lómendilu. Szczep Sindarów wygasa, w naszych dłoniach leży jego los, ale też wyobrażenie dostojności w późnej, IV erze Środziemia, epoce ludzi. Wierzę Tobie na słowo, zachowaj jak najwięcej swej szlachetności, nie poręczając nią zwykłej frazy, toż nie mam powodów, aby nie ufać bratu z Północnego Lasu. - sprawdziwszy umocowanie rynsztunku, odparł ciepłym, acz pełnym rozwagi głosem. - Wiatr winien dziś dmąc z północy, przyspieszając kroku. Nie jest jednak przychylny naszej mowie. Przez wieki począł być wścibski i zdradziecki.
Dwójka kompanów kierowała się na południowy-zachód, oddalając się od Osgiliath, tak aby u schyłku dnia stanąć zawitać do Białego Miasta. Dzień użyczył chłodu, zmuszając Feandila do zacieśnienia szpar płaszcza. Słońce ospale wędrowało po nieboskłonie, rzucając ponure promienie, na zalane rumieńcem, białe szczyty Ered Nimrais.
- Opowiem Tobie więcej o Lórien, bez obawy. Jest wiele wieści, którymi chciałbym się podzielić, ale także wiele wątków wymagających rady. Liczę na Twój rozsądek i szczodrość w tej sferze, Przyjacielu. Odwiedziłeś w Ithilien naszych pobratymców? - nie dane było mu ujrzeć tej pięknej krainy odkąd zasiedlili się tam Przebudzeni w Cuivienen, dlatego każde wtrącenie byłoby mu cenne niczym wieczorny szept Złotej Doliny. - Zdradź mi nieco swej wiedzy, opowiedz o Morornie! - zagadnął, bowiem frapował go nowy owoc Ardy.

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Wto Sie 21, 2012 9:10 pm

Słowa Fëandila, choć w każdej innej sytuacji byłyby słuszne, wywołały kolejny uśmiech na jego ustach. Nie śmiał wyrazić się jaśniej, z drugiej strony nie był pewien, czy cała ta mowa nie miała na celu przykryć ową tajemnicę jeszcze bardziej.
Cały jego rynsztunek stanowiła sakwa na przedzie pasa, w której zapewne trzymał prowiant, bukłak z wodą, który przypadał obok sakwy, sztylet przy lewym boku, kołczan przy prawym i łuk, który znalazł swe miejsce w jego dłoni.

- Niestety, nie dane mi było obrać drogi prowadzącej do Ziem Księżyca, choć kilku z tych, którzy tam mieszkają dorastało razem ze mną - oddał się na chwilę wspomnieniom, po czym podjął temat drzewa z Calentaur. - Będę szczery, nie wiemy zbyt wiele o Moronie, bo dopiero sami uczymy się o nim czegoś więcej. Drewno ma twarde, a soki trujące. Choć jest bardzo sztywne, potrafi się mocno zginać i nie pęknąć. Dlatego też obraliśmy je za główne drewno przy wyrobie naszych łuków.
Przerwał na chwilę, ciesząc oczy widokiem łańcucha górskiego, którego nie dane mu było oglądać od wieków.
- Niestety drzewo to znalazło uznanie nie tylko naszych wojowników. Wielu już synów Eryn Lasgalen odeszło do siedzib Námo za sprawą wielkich pająków, które upatrzyły sobie korony Meryrn.

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Nie Sie 26, 2012 4:46 pm

- Wyrób łuków z nieznanego do końca materiału to niezwykle śmiałe posunięcie. - wycedził spoglądnąwszy w stronę elfa. - Jak mniemam, nie używacie ich długi czas, jakąż macie pewność, że w kluczowym momencie ich ramię podoła naciągowi cięciwy? - ruszył z wolna, wodząc wzrokiem po kredowym firmamencie. Chmury skryły niemrawe, migotliwe słońce, nie pochylając czoła nawet w obliczu ich przerzedzenia. Południe winno uraczyć podróżnych ciepłem, choć im bliżej gór, tym aura staje się mniej przewidywalna. Jasne pióra strzał, sterczące z kołczanu, trzepotały melodyjnie muskane surowym wiatrem. Fëandil sięgnął za siebie, uwalniając z zaczepu długi, rzeźbiony łuk. Tknął dłonią sfałdowany, srebrzysto-brązowy majdan. Gładka powierzchnia przypominała oszlifowany minerał, bowiem palce elfa gładzące wierzch oręża przesuwały się w zgodnej, nienaruszonej linii. - Zbrojony zwierzęcymi ścięgnami, zaimpregnowany żywicą oraz naturalnymi ekstraktami, tawar mallornu może ulec jedynie ogniu.

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Nie Sie 26, 2012 6:54 pm

Lómendil spodziewał się takich wątpliwości. Przejechał palcami po majdanie i ramionach swojego łuku. Pozbawione były większych ozdób, tylko delikatne, lekko srebrzyste linie zdobiły gładką, czarną powierzchnię - słoje drzewa. Poczuł, jak za pierwszym razem, falę podniecenia przechodzącą wzdłuż jego kręgosłupa, uśmiechnął się mimowolnie. Pogładził gryfy wykonane z czarnych rogów jakiegoś zwierzęcia i chwycił ponownie za majdan zabezpieczony kawałkiem czarnej skóry. Szedł tak uśmiechnięty i chwilę wstrzymywał się z odpowiedzią.
- Nie używałem do jego wyrobu nic poza jednym kawałkiem drewna, porożem jelenia i jelenią skórą - rzekł wreszcie. - Długo nad nim pracowałem, przy okazji omal nie zatrułem się oparami, choć starałem się zabezpieczyć jak najlepiej. Przy okazji kształtowania łuku sprawdzałem jego wytrzymałość i okazuje się, że wytrzyma naciąg wiele mocniejszy niż ten, który zapewnią moje ramiona. Nie wierzę, by pękł w moich rękach.

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fëandil Êlentáriel

avatar

Nick : Fëandil Aldamír Cúlinde
ID : 23
Ranga : Władca Lothlórien
Male Liczba postów : 492
Join date : 22/03/2012
Age : 26
Skąd : Gniezno | Poznań

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Czw Sie 30, 2012 7:18 pm

- Takiej odpowiedzi oczekiwałem, daję wiarę Twemu zapewnieniu. Przecenianie wartości drewna oraz nierozsądne owym zarządzanie było ostatnim czego spodziewałem się po przedstawicielach Leśnego Królestwa. - odparł, zaś usta elfa zadrgały w niepewnym uśmiechu. - Mogę? - spytał, spoglądając na łuk Lómendila.
Ciskając myśli w swej głowie, starał się sportretować ów drzewo mgłą wyobraźni. Jak wyglądało? Obfitowało w plony? Flora pozostałości Wielkiej Puszczy Śródziemia kryła wiele zagadek, z których nawet połowa nie została odgadnięta. Niewiedzę istot pogłębiają niespotykane moce, połączone z siłami nieokiełznanej inwencji natury, tworząc nowe gatunki, odmiany, a także zmieniając to, co Valarowie śpiewem powołali do życia.
- Mororny... - wyszeptał wtóry raz. - Jak wysoko porastają, czy oprócz daru wytrzymałego drwa umieją zrodzić owoce?

Wiatr natchniony chłodem dął, zmuszając gęstwiny niskich traw do głębokiego pokłonu. Te, jakoby uniżeni słudzy słuchali każdego rozkazu, nawet najmniejszego podmuchu. Obłoki poczęły ciemnieć, każda kolejna minuta zdawała się przynosić wilgoć i drobne krople, piruetami opadające z zachmurzonego firmamentu.

_________________
"W Rivendell przechowywano pamięć rzeczy starożytnych, ale w Lórien żyły
one prawdziwe i na jawie. Widywano tutaj zło, słyszano o nim, znano smutki
i troski, elfy bały się zewnętrznego świata, któremu nie ufały; wilki wyły na
kresach lasów – ale cień nie padł nigdy na Lórien."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.realmadrid.pl
Mardro



Nick : Lómendil Aldaser
ID : 3
Ranga : Główny Doradca
Male Liczba postów : 386
Join date : 31/05/2012
Age : 27
Skąd : Olkusz

PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   Pią Sie 31, 2012 8:45 pm

Bez zastanowienia podał łuk Fëandilowi. Nie często przekazywał go komukolwiek, bo dużo pracy włożył w tworzenie tej broni i wiele potu wydał nim została ukończona, a cenił on pracę rąk wyżej niż krasnoludy mithril. Teraz jednak był pewien, że dzieło to będzie bezpieczne, bo sława łuczników ze Złotej Doliny nie ominęła Lasu Zielonych Liści.
Chwilę musiał jednak poświęcić, by przypomnieć sobie rodzinne strony i owe Czarne Drzewa, które teraz tak zainteresowały jego towarzysza, bo od dawna już wędrował poza granicami ziem swego ojca.

- Mororn rosną jak większość dębów, choć muszę przyznać, że niekiedy zadziwiały mnie jak wysoko potrafią sięgnąć. Ich owoce to oczywiście żołędzie, choć czarne jak sama kora, ale zdaje się, że wiewiórkom to za jedno jakie żołędzie jedzą, a szkód jakichś chyba żadna nie doświadczyła.
Elf ciaśniej otulił się płaszczem, bo choć nawykł do chłodu, wiatr był dla niego nieprzyjemny. W gęstwinie Puszczy rzadko doświadczało się jego podmuchów, choć czasem delikatne tchnienie dotykało twarzy mieszkańców Calentaur.

_________________
"Elfy Leśne, a król ich jeszcze bardziej, ogromnie lubią wino[...]" "Na ogół trzeba nie lada trunku by spoić elfa[...]"

Born into ashes
To lose all the games
With a smiling face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Niespodzianki na szlaku   

Powrót do góry Go down
 
Niespodzianki na szlaku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Forum Shire :: Fabuła :: Sesje-
Skocz do: